I miss Cuba



fot. food.time.with.me
To był mój pierwszy lot samolotem. Lot, który trwał prawie 12 godzin! 😣 Ale było warto! 
Wylądowaliśmy w lutym na pięknej i gorącej Kubie. Było już popołudniu, ale wysoką temperaturę dało się odczuć.


Kuba zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Wcześniej nigdy bym nawet nie marzyła, żeby spędzić wakacje właśnie tam 💗💗

A jednak! Udało się, zostaliśmy przetransportowani do naszego hotelu, gdzie piękna Kubanka przywitała nas drinkiem. 
Chwilę później byliśmy już na plaży! Ten kolor wody! Aż chce się zrzucić ubrania i do niej natychmiast wskoczyć! 
fot. food.time.with.me

W pierwszym tygodniu pogoda nam sprzyjała. Delikatny wiaterek, ciepło a do tego bardzo mało ludzi w naszym hotelu jak i na plaży. 
Idealne klimaty, żeby odpocząć i wylegiwać się na plaży! O to nam właśnie chodziło.

Codziennie, wychodząc z naszego pokoju hotelowego, z uśmiechem witała nas obsługa. 
Kubańczycy są przemili! Niejednokrotnie dostałam jakiś mały upominek, np. tego owada zrobionego z liści 😁

fot. food. time. with. me
Na życzenie otwierali maczetą świeżego kokosa, który przed chwilą spadł z palmy. Smak wody z kokosa nie każdemu przypadnie do gustu. Nam przypadł bardzo 😃 zwłaszcza kiedy dolało się do niego rumu 💗

fot. food. time. with. me

Na Kubie panuje niestety wszechobecna bieda. Nadal funkcjonują sklepy na kartki. Dla przykładu, jeśli kobieta jest w ciąży, przysługuje jej pół kg kurczaka na miesiąc. Dlatego Kubańczycy  na każdym kroku próbują jakoś dorobić. Owszem, zwykłe sklepy też są, ale ceny produktów niestety znacznie przewyższają zarobki przeciętnego obywatela Kuby. 
Wiele produktów w kubańskich domach pojawia się tylko od święta. Inaczej rzecz ma się do typowo turystycznych miejsc. Dla turysty jest wszystko. Przebierać można w homarach, krewetkach, świeżych rybach. Dostęp do kurczaka czy wieprzowiny jest dużo łatwiejszy. 
Całkiem nie dawno, Kubańczycy nie mieli nawet wstępu na plaże przy Cayo Coco, Cayo Guillermo, Cayo Santa Maria itp. Dziś umożliwiono im wjazd w te rejony, ale przy "granicy" są legitymowani i sprawdzani na wszelkie sposoby, zwykle wiąże się to również z łapówką. Więc w tych częściach, poza obsługą i pracownikami hotelów, zwykłych Kubańczyków raczej nie spotkamy.

fot. food. time. with. me
Kubański sklep na kartki
Ograniczenia produktów spożywczych to efekt coraz gorszych warunków pogodowych a co za tym idzie, plony są bardzo ubogie. Jeżdżąc po Kubie spotkamy bardzo dużo rosnącej na polach trawy trzcinowej. Dlatego też ich słodycze są przesłodkie! Co mi bardzo nie przypadło do gustu. 
Przywożąc na Kubę upominki, najlepiej zaopatrzyć się w czekoladę! U nich takiej nie dostaniemy. Dzieciaki, a nawet dorośli będą bardzo zadowoleni z takiego podarunku.

Na talerzach najczęściej znajdziemy ryż z czarną fasolą, często z podsmażaną cebulką. I muszę przyznać, że to całkiem smaczne. Mają również bardzo wiele odmian bananów i tylko kilka nadaje się do jedzenia na surowo. Najczęściej robi się z nich chipsy bananowe lub puree. 

fot. food. time. with. me
fot. food. time. with. me
Zakochałam się też w drinkach na bazie rumu. Mohito było wybitnie pyszne! 

fot. food. time. with. me

Niestety, to już prawie rok minął od naszych wakacji na Kubie 😩
Czas pomyśleć o kolejnym kierunku. 
A wy gdzie byście chcieli spędzić wakacje w tym roku? 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Chleb z ziarnami

Pizza- włoska tajemnica

Pasta z awokado i twarożku